Strona główna

Lepiej w głowie


W głowie mi lepiej. Kalendarz cały obstawiony lekarzami - endokrynolog, ginekolog... Do pajaca prywatnie więcej nie pójdę. Męża mi nie wpuścił do gabinetu, kazał u koleżanki zrobić USG i chciał 200 złotych. Dowiedziałam się, że dupa już z niego nie lekarz, najsłynniejszy łapówkarz w mieście i uciekać od niego należy jak najdalej. W poniedziałek zamierzam koczować od 6 rano pod gabinetem normalnej państwowej endokrynolog. Leki póki co mam, więc martwić się nie muszę,

Postanowiłam spędzić czas ciąży w błogostanie. I nie zamierzam zapracowywać się na śmierć. Zamierzam wcale się nie martwić.

Nikt nic nie wie. Rodzina nie wie. I dobrze - im później się dowie, tym później będzie ta cała szopa. Ciekawe, jak zareagują. W pracy już wiedzą. Uczciwa jestem. Nie powiem, żeby szef był zachwycony. Jedna właśnie będzie wracać z wychowawczego, druga jest w 6. miesiącu, teraz ja. Mogę co najwyżej współczuć pracodawcy, a i tak mało mnie to obchodzi.

Wczoraj byliśmy w kinie na "Tricku". Nawet niezły. Może festiwalowy film to to nie jest, ale porządna rozrywka i przyzwoite aktorstwo. Na kino wystarczy. A dziś w telewizji "Testosteron" - na pewno się załapiemy. Bardzo dobry film, który z przyjemnością obejrzę jeszcze raz.

Czas nam upływa pod znakiem wieczornych, nocnych właściwie spacerów. Domatorką jestem. Rzuciłam palenie. Chucham i dmucham na siebie. Stołuję się w GreenWay, bo to jedyne zdrowe żarcie, jakie znam. Na mięso nie mam ochoty. Zmuszam się do zjedzenia chudej szynki dwa razy w tygodniu. Piję jak smok - wszystko i w każdej ilości (poza alkoholem oczywiście). Całe życie zastanawiałam się, kto pije pomarańczową Fantę. Śmierdziała mi rzygami. W tej chwili to mój ulubiony napój. Niewiarygodne!

Czytających ten blog znajomych uprasza się o zachowanie tajemnicy. A na herbatkę to ja zawsze. Alkohol z przyczyn oczywistych odpada. Ale herbatka - oj, chętnie, chętnie.

kobieta-pracujaca 2010-03-12 13:08:37
skomentuj (1)